O autorze
Justyna Czarna absolwentka filozofii, dziennikarka, organizatorka imprez. Zadaje celne pytania i bezkrytycznie kocha muzykę, Szkocję i Arsenal Londyn.

Uzależniona od wywiadów, festiwali i dobrej kawy. Chce prezentować to co świeże w muzyce, inspirujące w ludziach i ciekawe w społeczeństwie. Kiedyś zamieszka na wyspie Skye i w rytm The Sound Of Silence napisze scenariusz własnego filmu.

jus.czarna@gmail.com

Wizyta w Polsce może być spełnieniem marzeń, tak jak wywiad z zespołem.

Bo o co chodzi w pisaniu o muzyce? Dlaczego koncert to nadal najlepiej spędzony czas i co może być ciekawego w gościach, których znam z kilkunastu utworów? Ekscytacja! Towarzyszący temu stres i niewiadoma...

Wieczór, w którym każdy wybiera monstera, super bohatera lub innego stwora za którego ma zamiar się przebrać. Ja wybrałam spełnienie marzenia, które narodziło się wraz z pierwszym odsłuchem albumu Dark Eyes zespołu Half Moon Run. To było w Halloween w Glasgow - najbardziej muzycznym mieście Wielkiej Brytanii. Piętnaście minut przed godziną szesnastą - na którą zostałam umówiona z Kanadyjczykami - miałam okazję przypomnieć sobie o esencji tego co robię. Bo o co chodzi w pisaniu o muzyce? Dlaczego koncert to nadal najlepiej spędzony czas i co może być ciekawego w gościach, których znam z kilkunastu utworów? Ekscytacja! Towarzyszący temu stres i niewiadoma - jacy są, jak mówią, o czym rozmawiają? Jeśli kiedykolwiek przestanę odczuwać przed wywiadem podobne emocje, będzie to znak aby – parafrazując polską wokalistę – powiedzieć sobie dość!

Oliwy do ognia ekscytacji dolała informacja o planowanym na 25 lutego koncercie w Warszawie. Nasze spotkanie okazało się idealną okazją do przedstawienia zespołu z Montrealu. Może nie jest to jeszcze Arcade Fire, ale chciałabym aby jak najwięcej osób przekonało się, że jak nikt inny, są na najlepszej drodze do podobnego sukcesu.
Pełne emocji spotkania wydają się idealne, niestety bywają tymi najtrudniejszymi. Chcesz zapytać o tak wiele rzeczy, że w efekcie nie wiesz od czego zacząć. Na początku jednak odbywa się konfrontacja z managerem, podczas której padło standardowe pytanie o kraj pochodzenia. W tym przypadku nie było potrzebne do wypełnienia formularza – a było pytaniem pod gotowa odpowiedź, którą chciał się podzielić.
- jesteś z Polski, prawda? ! nie mogę doczekać się naszej wizyty w twoim kraju! Cały zespół czeka, chłopaki od zawsze chcieli odwiedzić Polskę. Zapytaj Connera.
I zanim weszłam do garderoby, usiadłam do wywiadu, zanim zdążyłam zapytać, zaskoczyli mnie tak pozytywnie, że po 2 minutach siedziałam już z pełnymi entuzjazmu i radości z grania chłopakami, a nie zespołem, na którego wieczorny koncert czekało setki osób.
- Idzie ran nieborak, jak ugryzie będzie znak!
To pierwsze słowa jakie padły. Pomyślałam, że dobry początek, szczególnie w kontekście Polski o którą chciałam zapytać. Ale „idzie rak”? takiego początku rozmowy nie mogłam się spodziewać…
Conner w rozmowie grał pierwsze skrzypce, jak i w całym zespole. Half Moon Run powstało z jego inicjatywy. Jest wokalistą i gitarzystą, jest trzonem, który szukał basisty, a w efekcie spotkał drugiego wokalistę, z którym idealnie się uzupełnia i co stanowi o sile kanadyjskiego składu.
- Mój przyjaciel jest Polakiem, nauczył mnie tego lata temu. Ale jak mówisz „Polska” to nie jego mam pierwszego na myśli. Pierwszy jest Kieślowski! Kocham jego twórczość. Możecie być dumni, że był Polakiem!
Po tych słowach już wiedziałam, że słowa managera o wyczekiwaniu na przyjazd do Polski nie były czystą nonszalancją. Na potwierdzenie Conner dodał:
- Człowiek-Kamera, pod takim pseudonimem kryje się twórca naszych dwóch klipów. I jest z Krakowa. Podesłał nam pomysł na teledysk z pytaniem, czy chcielibyśmy aby go dla nas zrealizował. Był świetny, więc nie było się nad czym zastanawiać. To kolejny powód dla którego myśląc o Polsce możemy się uśmiechać.



Coraz częściej czytamy ciepłe opinie na temat polskiej publiczności. Rzadko jednak zdarza się usłyszeć tyle ciepłych słów o Polsce z ust ludzi, którzy dopiero maja zamiar odwiedzić nadwiślański kraj. Na pełny zapis rozmowy przyjdzie czas, bo nie ona powinna być powodem dla którego powinniście się uśmiechać, a sama muzyka jaką tworzą. To ona nadal jest najważniejsza. Gdyby nie ona, tej rozmowy nie byłoby w ogóle, w efekcie nie spędzalibyście kilku minut na czytanie tego artykułu.
Zatem jeśli w dzieciństwie przenosiliście się w inny wymiar przy dźwiękach Pink Floydów, jeśli kiedykolwiek daliście oczarować się złożoność melodii Archive, albo docenialiście elektroniczne eksperymenty Editorsów, zespół Half Moon Run swoimi zaledwie dwoma albumami, może podsumować dużą część waszych muzycznych uniesień.
Gitarowymi melodiami przenoszą słuchaczy w ich własne happy place. Z nowa płytą zaspakajają potrzeby miłośników współczesnej technologii, dorzucając szczyptę elektroniki. Przede wszystkim urzekają prostota wpadających w ucho melodii. A kiedy podczas koncertu na scenie pojawia się dwóch wokalistów z akustyczną gitara i harmonijka ustną ukazuje się kwintesencja muzyki – bo już dawno przestało chodzić o wymyślną produkcje i miliony instrumentów. Wracamy do początków, kiedy muzyka broni się sama, jeśli czujesz w niej szczerości. Jeśli patrząc na scenę w towarzystwie setek osób, masz wrażenie, że artysta śpiewa tylko dla ciebie.



Na koniec listopadowego spotkania Conner przyznał, że bardzo się kłócą i czasami maja siebie dosyć, ale szczerość pomaga pozostać przyjaciółmi i osiągać kompromis tak, aby tworzyć najlepszą muzykę jaką potrafią.
Na koniec naszego spotkania, mimo że wirtualnego – dajcie się przekonać i posłuchajcie Half Moon Run. Obiecałam, ze będziemy głośniejsi i radośniejsi niż Szkoci, a to nie lada wyzwanie., więc spotkajmy się za kilka dni w Warszawie!
Trwa ładowanie komentarzy...